Ekscytujesz się filmem,
serialem bądź książką ale nie masz się z kim podzielić swoimi
wrażeniami? Masz dosyć ciągłych odpowiedzi swoich przyjaciół
typu ''Jaka Lana Parilla? Jaki Jason i zszywacz? Jakie Captain Swan?
Co ty w ogóle bierzesz?!'' kiedy próbujesz ich wprowadzić w świat
swoich zainteresowań? W takim razie przyszedł czas abyś z szeroko
otwartymi rękoma przyjął świat fandomów!
Czym właściwie jest
fandom? Fandom to miejsce na portalu społecznościowym takim jakim
jak na przykład facebook czy google plus które ma wygląd
społeczności/grupy i składa się z tysięcy ludzi którzy w
większości maniakalnie kochają dany serial, film czy książkę
bądź anime. Począwszy może nam się wydawać, że taki fandom to
jedna wielka kochająca się rodzina która od razu cię zaakceptuję,
pokocha i staniesz się częścią niej. Jednak jak każda rodzina
fandomy również mają swoje mroczne tajemnice...
Tu przechodzimy do
głównego tematu, za co właściwie kochamy i nienawidzimy fandomów.
Krzątam się w tym zwariowanym świecie już ponad dwa lata, więc
postanowiłam w końcu coś na ten temat napisać. Czy ten świat w
którym pozornie wszyscy jesteśmy rodziną, bo przecież lubimy to
samo, może okazać się taki zły?
Cóż, zacznijmy może
od zalet fandomów. Przede wszystkim mamy tysiące osób z którymi
możemy konwersować i nie spojrzą na nas jak na wariatów kiedy po
raz setny będziemy się zachwycać Solangelo czy kolejnym pięknym
momentem Swan Queen! Ja przykładało jestem osobą która kiedy coś
przeżywa musi się tym z kimś podzielić, a no cóż... nie zawsze
moi przyjaciele wiedzą o co może mi chodzić. Z resztą przecież w
samych fandomach powstaje mnóstwo przyjaźni. Sami przyznacie, że
kiedy z kimś rozmawiacie i dojdzie do tego, że lubicie coś razem,
pierwsze lody choć odrobinę topnieją.
Fandom to świetne
miejsce aby się również zareklamować. Piszesz fanfiction, ale
masz mało czytelników i przez to nie wiesz czy ma to sens dłużej
ciągnąć? Nie ma problemu! Dzięki fandomowi możesz zyskać całą
hordę nowych czytelników. Możesz spotkać również ludzi którzy
znają się na pisaniu i zawsze mogą ci delikatnie zwrócić uwagę
na błędy, co jest istotne. Chociaż jak zauważyliście, nie jestem
biegła w pisaniu fanfiction dlatego nigdy nie próbowałam tego (no
i trochę bym się wstydziła ah ta moje nieśmiałość),
chociaż nie raz widziałam na tablicy mnóstwo linków nie tylko do
fanfictionów, ale i również do filmów bądź kont na deviantarcie
związanych z daną fanowską tematyką.
Chyba nikomu nie muszę
tego mówić, jak zabawnie potrafi być na fandomach. Zaczynając od
fandomowego spamu kończąc na rozkminach. Po za tym całe tablice
zazwyczaj wypełnione memami i najróżniejszymi grafikami które
potrafią rozśmieszyć każdego i przywrócić mu dobry nastrój w
gorsze dni.
Przede wszystkim nigdzie
(no chyba, że na którymś z skrupulatnie prowadzonych blogów) nie
znajdziesz takiego źródła wiedzy o nowościach. Myślę, że
szczególnie jest to ważne dla fanów serialu lub filmu, nie każdy
ma w końcu twittera, instagrama i co tam jeszcze może istnieć, a
przecież warto jest się dowiedzieć czegoś o aktorach, zobaczyć
nowe zdjęcia z planu lub mieć dostęp do innych informacji.
Szukając tego sami spędzili byśmy dwukrotnie więcej czasu, a nie
każdy zresztą wie jak i gdzie szukać, zwłaszcza początkujący
fani.
Lecz jak już
wspomniałam było by zbyt pięknie gdy by fandom był idealnym
miejscem naładowanym zewsząd tęczą i puchatymi jednorożcami,
gdzie możemy spędzić wieczność.. choć to prawda. Fandomy
potrafią niewybaczalnie pożreć nam czas, zwłaszcza gdy szykuję
się kolejna piękna mówiąc kolokwialnie rozkmina typu czy w
pałacach Posejdona używa się szamponu lub czy łowczynie Artemidy
mogą umawiać się z dziewczynami. Będąc w jednym fandomie może
jeszcze aż tyle nie poświęcimy mu czasu, zwłaszcza gdy dopiero do
niego wstąpiliśmy lecz przyznajmy, to trochę uzależnia i z
jednego fandomu robi nam się dziesięć. Sprawdzając je wszystkie
codziennie... chyba nie muszę zresztą tłumaczyć.
Kolejna rzecz którą po
prostu jak widzę mam ochotę wyjść z fandomu jest tzw masywny
żart. Dobrze, rozumiem na początku rzeczywiście może okazać się
zabawny, ale kiedy już widzisz go po raz setny masz ochotę wyjść
z fandomu i nigdy wracać (co w sumie wyszło by na zdrowie). I broń
boże nie mów że cię w ogóle to nie bawi! Jak tak możesz
śmiertelniku się z nami nie zgadzać? Won zjeść łykołaki!
Nawiązując do tej
''masowej zgodności''... ekranizacje. Mam tu na myśli rzecz jasna
fandomy książkowe. Jeżeli fandom powie że film jest ble to ty też
masz tak myślisz a jak nie... wspominaliśmy o łykołakach? Choć w
sumie nie będę się dużo na ten temat rozpisywać, ponieważ kiedy
indziej chciałam poruszyć ten temat.
Kolejna rzecz...
rywalizacja. Nie, nie o dominację. Nie, nie o rację. Chodzi mi o
rywalizację o chłopaków, aktorów, męskich idoli. Kochamy ich,
marzymy że kiedyś spotkamy, posiadamy tysiące folderów z ich
zdjęciami jak to przystało na większość fangirl... a potem
przychodzimy do miejsca gdzie mnóstwo osób też to robi. Nagle
przestajemy czuć się wyjątkowi, z jednej strony może to nawet
miłe uczucie, że jesteśmy wśród swoich, choć z drugiej to
prowadzi do mnóstwa konfliktów o naszych głównych bohaterów czy
idoli.
Ostatnia wada, spoilery,
choć uważam że zawsze kiedy wchodzimy do fandomu powinniśmy się
z tym liczyć. Już nie raz siebie za to nienawidziłam, że nie
mogłam wytrzymać i musiałam wejść do fandomu jeszcze zanim
skończyłam czytać całą serię Olimpijskich Herosów. Podobnie
miałam z Fairy Tail, kiedy to byłam na 63 odcinku a ktoś nagle
wyjechał z ankietą ''Który moment według was był
najsmutniejszy?'' Dziękuje bardzo, chyba nikt mi w życiu tak
jeszcze niczego nie zaspoilerował. W sumie jedynym bezpiecznym
wyjściem, jest po prostu przeczytać czy obejrzeć wszystkie sezony
i części zanim zdecydujemy się zostać członkiem fandomu. To
rodzi natomiast kolejny problem, bo czujemy się samotni z naszymi
wrażeniami i emocjami! I co tu zrobić? Eh, a mówią, że to
Antygona miała trudny wybór...
Podsumowując, fandomy
jak wspomniałam mają mnóstwo wad i zalet. Z jednej strony warto
być w takim miejscu, przynajmniej na początku wydaję się to
ekscytujące, ale z biegiem czasu zaczyna to nudzić. Sama
prowadziłam parę fandomów, a w jeszcze większej ilości aktywnie
uczestniczyłam i po pewnym czasie zwyczajnie przestaje to ciekawić.
Bo ile można zachwycać się czymś co dostajemy w codziennej dawce
śmiertelnej dla przeciętnego mugola? Dlatego warto pamiętać, że
aby nie zwariować najlepiej jest zachować wszystko w umiarze...
nawet kiedy jest się fangirl.



