xxxx

Rozbity Rubin

czwartek, 24 marca 2016

4 komentarze // dodaj (+)
Tytuł: Rozbity Rubin

Gatunek: one shot, gotyckie, wampiry

Ostrzeżenia: W sumie nie ma tu nic takiego specjalnego, może troszeńkę krwi.

Od autora: Po raz pierwszy pisałam z dwóch perspektyw. Nie wiem jak mi to wyszło, nie mam pojęcia co mnie zainspirowało, ale miło od czasu do czasu napisać czegoś ekscentrycznie mrocznego ^^ W sumie tak sobie myślę, że na one shotach daleko nie zajdę, więc może wstawię coś dłuższego podzielonego na parę części. I tak wiem wiem, miał być azjatycki one shot, ale jakoś mnie tak naszło na napisanie czegoś mrocznego. Wkrótce przestawiamy zegarki, będzie trzeba godzinę wcześniej wstawać, dobijmy się krwawym opkiem O.O Ah, wesołych świąt wam przede wszystkim życzę, kochani!



          Wystarczy, że poczuję twoją obecność a niezlęknionymi oczami koszmarów i wyobraźni cię widzę. Twoje głębokie, pełne namiętności spojrzenie które zgubiło tak wielu mężczyzn, którzy podążali za twym ideałem. Krągłości delikatnego, pachnącego różami ciała, które przywiera do mnie podczas pocałunku. Subtelne, pełne usta. Ile bym zrobił aby móc je jeszcze raz spróbować.

Zjawiasz się tak niespodziewanie. Niczym śnieg w lecie, sprawiasz, że temperatura w pokoju momentalnie spada. Nie mogę cię ujrzeć, siedząc na łóżku odwrócony w stronę okna, ale wiem że się uśmiechasz. Niewzruszona idziesz kołysząc biodrami.

Boję się na ciebie spojrzeć, więc unoszę wzrok w kierunku lśniącego bladym uczuciem księżyca. Jego bijące światło oślepia oczy duszy, usypia czujność. Jest zupełnie jak ty. Zostałem przez was osaczony, wpadłem w pułapkę zwodzony waszym z pozoru niewinnym pięknem, pozbawionym empatii.

Spuszczam głowę, nie ucieknę spod dotyku twej lodowatej dłoni, twój przesiąknięty wczesną śmiercią oddech sprawia, że utwardzają się mięśnie. Tracę czucie nad moim ciałem i umysłem. Zbliżając się sprawiasz, że zaczynają należeć do ciebie. Jedynie serce wybija wciąż niespokojny rytm, czekając na twój ruch.

***

Widzę cię przez uchylone drzwi. Jesteś tak blisko. Niczego nie świadomy siedzisz pochylony na krawędzi łóżka i głęboko oddychasz. Twój zapach jest otumaniający. Twoje poszarpane włosy, budowa silnego ciała idealnego i spowitego chłodem niczym rzeźba z marmuru.

Twoja słodka krew. To wszystko mnie do ciebie przyzywa. Nie mogę się dłużej oprzeć. Wchodzę do środka.

Staram się poruszać tak aby moje ruchy nie zostały spostrzeżone, ale wiem że ty się zorientowałeś o mojej obecności. Domyślasz się po co przyszłam, a ja chociaż staram się opanować nie wychodzi mi to. Jestem zbyt blisko aby racjonalnie myśleć, aby odwrócić się i zostawić cię bezpiecznego. Nie chcę cię krzywdzić, ale moje krwiożercza, monstrualna natura się silniejsza. Jej pierwotny zew pcha mnie do popełniania czynów za które przyjdzie mi zapłacić stąpając otchłanią piekła.

Kiedy mój wzrok odnajduję w ciemności twoje ciało skąpane światłem księżyca, me zimne, nieczułe serce przyśpiesza. Zaciskam pięści, wbijając w skórę długie, czarne paznokcie. Nie mogę tego zrobić, ale twoja krew prowokuje moje ciało. Pragnienie wypala moje spierzchnięte gardło, czuję jak mój przełyk płonie. Podobnie jak żądza i pożądanie.

Jestem taka słaba.
Jestem taka bezsilna.

Gdy staję przy krawędzi łóżka przeszywa mnie dreszcz.

Spuszczasz głowę, a ja ostrożnie, nie zważając na długą, czarną suknie, zakradam się od tyłu. Twój jeszcze intensywniejszy zapach doprowadza mnie do czystego szaleństwa. Istna słodycz prosząca się o skosztowanie, pokusa namawiająca do popełnienia grzechu.

Lecz ty się mnie boisz. Boisz się tego co z tobą zrobię, a ja nie wiem czy będę w stanie się opanować gdy zawładnie nade mną instynkt nocnego łowcy. Głaszczę twoje ramię drżącą ręką, po to aby wkrótce zdjąć marynarkę i odrzucić ją w kąt pokoju, aby pochłonęły ją cienie nocy. Upajam się twoim jeszcze intensywniejszym zapachem, ale on nie daję mi zaspokoić pragnienia. Podsyca tylko ogień który we mnie drzemie i czeka aby wybuchnąć aby pochłonąć niewinne istnienia. Zbliżam swoje usta do twojej szyi. Wyczuwam twój puls, słyszę bicie twojego serca, ale twoja postawa, gładka twarz jest nieporuszona, żaden twój mięsień nie drgnie, nie sprzeciwi się mi. Zupełnie jak byś był lalką, a ja tym który pociąga za twoje sznurki.

Muskam ustami twój blady policzek, nadal nie reagujesz. Odwiązuje krawat, twoje ciało wciąż pozostaje bezwładne. Rozpinam koszulę idąc przez szyję całuję twój obojczyk, nie podnosisz na mnie wzroku.

A przecież nie pragnęłam tego. Kiedy cię poznałam, pomyślałam że chcę w końcu kogoś pokochać ze wzajemnością. Ale nic z tego, moja mroczna natura znów wygrała, pragnienie okazało się silniejsze od uczuć. Nie mam ich. To ja jestem lalką, nie ty. A tym którym pociąga za sznurki jest moje pożądanie.

***
Pod wpływem twego dotyku przeszywa mnie dreszcz, mrożąc ciało od stóp do głów. Nie okazuję emocji, staram się napiąć mięśnie, ostatkiem sił się bronić, ale nie potrafię. Zawładnęłaś mną, a ja stojąc przed tobą obnażony, wydarty z objęć niewinności zanurzam się w sile twojego morderczego uroku.

Twoja ręka swobodnie się przesuwa, rozpinasz biel mojej koszuli, nużysz się moim zapachem niczym narkotykiem. Delikatnie odsuwasz kołnierz, odsłaniając moje ramię. Zaciskam zęby, wiem co za chwilę nastąpi, lecz nie mam siły się tobie sprzeciwić.

Rozpoczynasz znów swą serię pocałunków, niczym miały by być one środkiem który mnie otumani i znieczuli od zadawanego przez ciebie bólu. Wkrótce spod twoich krwistoczerwonych ust wysuwa się para śnieżnobiałych, ostrych kłów które bez wzruszenia zatapiasz w mojej szyi. Z trudem udaje mi się powstrzymać jęk bólu, bo wiem że sprawił by ci tylko satysfakcje. Zaciskam mocniej zęby, staram się nie patrzeć w twoją stronę. Wiem jak wyglądasz. Widziałem cię tyle razy kiedy robiłaś to innym, a mimo wszystko dałem się tobie opętać. Nie posłuchałem się ani serca ani rozumu, nie uciekłem. Posłuchałem się twojego delikatnego głosu. Delikatnego szeptu domagającego się krwi.

Widzę cię, twoje oczy niczym u drapieżnika otwierają się szerzej. Zatapiasz głębiej ostre niczym zwisająca nad głową skazańca brzytwa kły, chciwość nakazuje ci wypić więcej krwi. Zaciskasz dłonie na moim ciele, wbijając swoje pazury. Odbierasz mi życie. Kradniesz je. Złodziejka. Morderczyni.

Czuję jak moje ciało staje się odrętwiałe, jak moje kości zaczynają próchnieć aby wkrótce mogły zostać pogrzebane w odmętach cmentarnej ziemi z której pochodzisz. Nie panujesz nad sobą. Budzę się, muszę cię powstrzymać... nie nie ciebie, twoją naturę mordercy która cię wyżera, pcha do okrutnych czynów do których ty sama nie była byś zdolna.

Gwałtownym ruchem cię odpycham i sięgam do najbliższej szuflady stojącej nieopodal nocnej szafki. Wyciągam jej jedyną zawartość jaką jest srebrzysty sztylet, zdobiony u uchwytu drogocennymi kamieniami. Posyłam zimne spojrzenie w twoją stronę i mimowolnie się uśmiecham widząc twój strach.

Z miejsca skąd kradłaś mi życie wciąż płynie strumieniem krew, brudząc swym rubinem strzępy koszuli. Moje uczucia do ciebie są tak silne, za silne. Patrząc na ciebie, tak słabą, bezsilną, pozbawioną morderczego instynktu, zrobię dla ciebie wszystko. Przejdę otchłaniami piekieł, skonam w świetle wyżerającego grzechu, zdołam się na uśmiech wydany ostatnim tchnieniem. A to wszystko aby móc zobaczyć jak zniszczona upadasz. Upadasz w moje ramiona skąpna krwią niewinnych którą za ciebie wylałem...




Jak nie rozczarować się książką z wyprzedaży?

poniedziałek, 14 marca 2016

7 komentarzy // dodaj (+)
Każdego kiedyś spotkała taka sytuacja.

Przychodzicie na targi książki lub do sklepu, może to być real, może to być media markt lub inne miejsce gdzie od czasu do czasu można znaleźć naprawdę tanie książki. Zachwyceni, że udało wam się ''upolować'' tak tanio kupujecie polegając tylko na opisie, w większości nie znając żadnej innej książki tego autora/autorki idziecie do kasy. A co potem?

Są dwie opcje. Albo wasze zadowolenie wzroście gdyż okażę się, że lektura którą zakupiliście rzeczywiście przypadła wam do gustu, albo i też książka jest beznadziejna a wy się złościcie, że ulegliście ''magi wyprzedaży''. Zapewne na tą drugą opcję nikt nie chciał by trafić. Stąd pojawia się pytanie, jak uniknąć takiej sytuacji? Jak trafić na wyprzedaży na ''perełkę'' która podbije nasze serca? Oto parę porad, którymi w większości ja sama się kieruje wyruszając na książkowe zakupy.




1. Zwróćcie swoją uwagę na wydawnictwo. Może to się wydawać niedorzeczne, ale jeżeli mamy nasze ulubione wydawnictwo spod którego wyszło kilka książek które naprawdę nam się spodobały, to istnieje prawdopodobieństwo, że ta lektura też wcale nie okaże się taka zła. Tak czy inaczej, zaufajcie mi. Lepsze ciekawsze wydawnictwo niż jeżeli ciekawa okładka.

2. Może to wydawać się dziwne, ale patrzcie na narodowość autora. Nie mówię tu już o amerykańskich czy brytyjskich ale przyznam, że rzadko zawodzę się na autorach niemieckich, hiszpańskich czy włoskich. Przykładem może być Tam gdzie śpiewają drzewa hiszpańskiej autorki Laury Gallego. Książkę kupiłam na targach książki właśnie z tego powodu, że była przeceniona (noo i okładka była piękna. Tak wiem okropna jestem) szczerze nie wiedząc co o niej sądzić. 
Jednak przyznaję książka cudowna, i zakochałam się w niej od ''pierwszego akapitu''.

3. Patrzcie czy książka nie jest kontynuacją serii lub czy też jakieś nie zapoczątkowuję. Trochę, nie na temat ale warto o tym tutaj wspomnieć. W media markcie kupiłam kiedyś w przyzwoitej cenie Mroczne Szaleństwo Karen Marii Moning. Książka strasznie mi się spodobała, jednak co się okazało? Że to tylko pierwsza część serii! Poczułam się okropnie, ponieważ jak wspominałam lektura mi się strasznie spodobała, a kolejne części były dostępne już w standardowej cenie. A nie zawsze mam pieniądze żeby kupować kontynuację każdej książki nabytej na wyprzedaży (chodź myślę, że to specjalny zabieg jaki sklepy robią. Coś się nie sprzedaje? Dajmy pierwszą część przecenioną a inne w normalnej cenie. Sprzedamy niepotrzebny towar i zarobimy!)

4. Zadaj sobie pytanie czy rzeczywiście ta książka cię zaciekawiła. Czy kupujesz ją dlatego, że spodobała ci się cena czy fabuła. Przyznam, parę razy wkładałam książkę do koszyka a potem leciałam ją odłożyć będąc niemal przy kasie mimo, że cena książki wynosiła około siedem złotych. I nie chodzi już o samą cenę tylko o niepotrzebnie zajęte miejsce na półce. Zastanów się, naprawdę chcesz kolejną kurzącą się książkę?

5. Pomyśl się czy książka nie sprawi ci trudności. Myślę, że ta porada może się bardziej przydać młodszym czytelnikom, ale i tak o niej napiszę. Raz będąc w szóstej klasie, byłam całkowici zachwycona lekturą przez którą popadłam w czytoholizm, Nawiedzone Miasteczko Shadow Hills autorstwa Anastasi Hopcus. Strasznie mnie wtedy korciło, aby czytać książki o dziewczynach, najlepiej nastolatkach, obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami. Dlatego gdy tylko zobaczyłam na wyprzedaży Wróżby z koronek Buroniny Barry nie mogłam się powstrzymać przed nabyciem nowej książki. Sama nie wiem czy książka jest zła, czy wręcz przeciwnie, ale dwunastoletniej dziewczynie wydała się strasznie trudna do zrozumienia. I to nie był jedyny przypadek. Pamiętam, że podobny problem miałam również z niedawno czytanym Pachnidłem czy z Madam Bovary. Do niektórych książek podobnie jak do wszystkiego należy dojrzeć.


No to dojechaliśmy do końca, mam nadzieję, że choć trochę wam pomogłam. W ostatnim poście nie miałam okazji nic napisać, więc oto teraz podam parę spraw organizacyjnych ;3


Otóż, jak zauważyliście na blogu będą pojawiać się głównie moje prace oraz eksperymenty pisarskie, ale oprócz tego co jakiś czas chciała bym dodawać tu tego typu artykuły i sesje zdjęciowe. Postaram się coś wstawiać raz na tydzień a następnym poście być może wstawię jakiegoś one shota w azjatyckim klimacie (bo wiem że jednej osobie się w szczególności podobają). Miłego dnia życzę, miłych książkowych zakupów :3  

Druga strona zachodzącej pomarańczy

wtorek, 8 marca 2016

7 komentarzy // dodaj (+)
Tytuł: Druga strona zachodzącej pomarańczy

Gatunek: One shot, lekkie romansidło OwO

Ostrzeżenia: brak

Od autora: Druga strona zachodzącej pomarańczy to mój pierwszy one shocik napisany w takim stylu O.O Zaczęłam go pisać około miesiąc temu, ale dzisiaj zdecydowałam się dokończyć.  Nie wiem co o nim sądzić, jest strasznie krótki i w sumie wstawiam go tu ponieważ za bardzo nie wiem jak powinien wyglądać ''ten drugi'' post na blogu. Nic specjalnego. Króciutkie opowiadanko pisane z myślą o azjatyckich biasach.

zdjęcie można znaleźć tutaj


        Stoisz na tarasie, podpierając się o metalową barierkę, spoglądając daleko w dal, w odmęty lśniącej rzeki Han-gang. Podziwiasz zachodzące słońce. Krwistoczerwony rubin, przeplatany purpurą i blaskiem pomarańczu. Do twoich uszu dochodzi dźwięk miejskiego chaosu Seul, wymieszanego muzyką z odbywającej się obok imprezy z której wyszłaś. Twoja długa, wieczorowa suknia, tonąca czernią powiewa na zimnym wietrze, jak by targana przez niespokojne dusze. Wpatrujesz się w przelatujące śnieżnobiałe ptaki, szybując po bezkresach niebios, gdzie nie mają zasięgu ludzie. Gdzie nie władają pieniądze, pożądanie i chciwość.

Zazdrościsz im. Żałujesz, że nie masz skrzydeł aby wszystko zostawić i uwolnić się od swojego cholernie pogmatwanego życia.

Wtedy dochodzą cię jego kroki. Nie odwracasz swojego wzroku od czerwieni nieba, ale wiesz że to on. Czujesz go gdy znajduję się blisko ciebie. Działa na ciebie, przyciąga cię jak niewytłumaczalna, magnetyczna siła której nie sposób się oprzeć.

Staję obok ciebie, a ty przełykasz głośno ślinę. Nie chcesz na niego spojrzeć, wiesz do czego jest zdolny, wiesz że z chęcią tobą zagra, a mimo wszystko nie umiesz się opanować. Starasz się nie myśleć o wszystkich błogich wspomnieniach w których go znajdujesz. Jego pociągający zapach, szelmowski uśmiech, ciepły dotyk dłoni. Odruchowo cofasz swoją.

- Wyszłaś tak niespodziewanie – mówi, a ty choć starasz się go ignorować, melodyjność jego głosu która cię mimowolnie uwodzi – I mnie zostawiłaś... samego.

- Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia – odparowujesz oschle, przez zachrypnięte gardło.

- Czemu? - jest coraz bliżej – Powiedz mi. Czemu?

Nie możesz dłużej wytrzymać, opierasz się pociągającej pokusie i spoglądasz w jego stronę. Czarne kosmyki włosów, zazwyczaj swobodnie opadające na delikatną, gładką twarz o idealnych rysach, teraz rozwiane tańczą na porywającym wietrze. Złocista skóra lśniąca w zachodzącym słońcu. Znane ci ręce, dotykające twego ciała podczas łapczywych pocałunków, teraz schowane w kieszeniach dobrze skrojonej marynarki. Spogląda wprost na ciebie, swoimi inteligentnymi, lekko skośnymi, tajemniczo spokojnymi oczami. Nie możesz odgadnąć jego myśli. Czujesz się jak w pułapce z której nie ma wyjścia. Wpadasz w jego sidła patrząc w te oczy.

- Znasz odpowiedź. Kocham kogoś innego - kłamiesz - Odejdź

Uśmiecha się, ukazując śnieżnobiałe zęby. Podchodzi bliżej, a ty odruchowo chwytasz się mocno barierki, przywierając do niej. Gdy znajduję się przy tobie dotyka twojej twarzy, przeszywa cię znany dreszcz. Nie wiesz czy go kochasz czy pali cię nienawiść. Te pozornie różne uczucia, są do siebie tak podobne, że nie umiesz się zdecydować.

Nim zdołasz się zorientować on zbliża swoją twarz. Natychmiast odwracasz się i odchodzisz parę metrów, głęboko oddychając. Stojąc do niego plecami, z zaciśniętą pięścią próbujesz uspokoić swoje w szaleńczym tempie bijące serce. Nie dasz się tak łatwo omamić. Tym razem tobą nie zmanipuluje.

- Odejdź – powtarzasz, ale twoje słowa na wiele się nie zdają.

Liczysz w duchu, że odejdzie. Że zostawi cię w spokoju, na jaki zasłużyłaś. Jednak on nadal tu jest, wciąż czujesz jego obecność. Niemal jesteś w stanie wyczuć ton jego bijącego serca, zastanawiasz się czy bije równie szybko co twoje.

Znów do ciebie podchodzi, a ty zaczynasz rozumieć, że twój opór jest bezsensowny. Czujesz jego ciepły oddech na ramieniu, jego dotyk. Odgarnia twoje jedwabiste, długie włosy. Zbyt silna pokusa aby z nią walczyć. Zbyt silna.

Odwracasz się i czujesz jak on przystawia do twojej głowy lufę rewolweru. Jego palce spoczywają na spuście broni, gotowe w każdym razie nacisnąć i wystrzelić. Jego zmysłowa twarz wciąż znajduje się niebezpiecznie blisko. Niebezpiecznie blisko aby nie móc oprzeć się jego urokowi.

Powinnaś zacząć krzyczeć, zwrócić na siebie uwagę niczego nie świadomych, beztrosko bawiących się obok ludzi. Powinnaś go odepchnąć, uciekać, ratować swoje nędzne życie.

Lecz ty się uśmiechasz, bo wiesz że bez względu na to gdzie uciekniesz, choćby do piekła, nie będzie tam jego. Wszystko będzie inne.

Łzy będą inaczej smakować. Powietrze stanie się duszące, żarzące twoje drogi oddechowe. Poranki przestaną mieć swoją wartość, stając się puste, do niczego nie prowadzące. Światło zachodzącego słońca straci na swym pięknie, nieustnie blednąć aby stać się ponurym odzwierciedleniem naszej rzeczywistości.

Nie chcesz widzieć świata bez jego twarzy. Oszukał cię, wykorzystał, zdradził twoje bijące tylko dla niego, krwawiące serce. Teraz przynajmniej wiesz, że można kogoś darzyć i wstrętem i miłością.

On widzi twój uśmiech. Oddała byś wszystko co masz, aby skraść jego myśli. Czy on też czuję do ciebie namiętne, żarzące nienawiścią uczucie pożądania? Czy on też pragnie cię mieć tylko dla siebie i właśnie dlatego chcę mieć twoją krew na swoich silnych, a jednocześnie tak delikatnych rękach? Pali cię aby się dowiedzieć, a nie wiesz ile czasu ci pozostało. Nie wiesz czy zdążysz.

Odsuwa broń od twojej głowy i odrzuca rewolwer jak by się jego brzydził. Upada na kolana i spuszcza głowę. Klękasz i dotykasz jego idealnej twarzy, wydaję ci się, że jego ciało niespokojnie się trzęsie. Subtelnie głaszczesz go po policzku, współczujesz mu.

Współczujesz mu, bo wiesz, że zakochał się w tobie do tego stopnia, że jednym sposobem aby się ciebie pozbyć z życia jest wpakowanie ci kulki w głowę i patrzenie jak drogocenne kafelki pomału zalewa jeszcze ciepła krew.

Całujesz go. Muskasz jego malinowe wargi, na początku delikatnie, jak byś bała się że możesz go skrzywdzić. Odwzajemnia pocałunek. Czujesz, że pragnie cię mieć, a ty mimo że nadal nie wiesz czego chcesz nie próbujesz się mu sprzeciwiać. Zamiast tego zatapiasz swoje kruche palce w jego roztargane przez wiatr włosy, a on obejmuje cię w tali. Drżysz pod wpływem jego dotyku, a on to wyczuwa i staje się jeszcze pewniejszy siebie. Przypiera cię do ściany, a ty mu się w pełni oddajesz, zaczynając czuć wstręt do samej siebie.


 Ta ulotna chwila, mogłaby trwać nieskończoność, gdy wtem zachodzące słońce znika za horyzontem zostawiając cię samą z nocnymi tajemnicami toksycznego związku, otulonego płatkami lśniącego krwią oleandra.

Zaczytana w Krainie Wiecznej FIkcji

sobota, 5 marca 2016

2 komentarze // dodaj (+)

Jestem sobie i piszę.
I czytam.
Czasami zdarza mi się zrobić film.
Albo coś narysować.
Obejrzeć jakieś anime. 
Choć piszę mi się dosyć miło.
Stwarzam światy, stwarzam postacie, może czasami je od kogoś pożyczam. Daję im nowe życie, uczucia z którym niestety muszą sobie jakoś radzić. 

Kocham to robić, wskakiwać w ten świat bezkresu niemożliwych rzeczy, które tylko istnieją w mojej głowie. A jeszcze bardziej kocham dzielić się tym światem z innymi. Oni potem to czytają, komentują, jednym się podoba, innym mniej. Co mogę poradzić?

Pisałam już niejednokrotnie dla większej publiczności, aczkolwiek zaprzestawałam tą działalność. Może to przez ten wieczny strach "co pomyślą inni?''. Może to przez moją niską samoocenę i ciągłe wmawianie sobie, że do niczego się nie nadaje. Może to przez to, że popełniam dużo błędów, a ludzie na nie reagowali w bardzo negatywny sposób...

Nie zmuszam do czytania moich bazgrołów. Pisze bo to kocham, myślę, że w ten sposób mogę choć trochę wyrazić siebie. To co myślę, to co czuję. Nacodzień nie mam takiej okazji. Nieśmiałość z którą udało mi się zaznajomić w poprzednich latach wciąż mi towarzyszy, a pozbycie się jej jest trudniejsze od wejścia do sklepu z przecenionymi książkami i nic nie kupienia. 

Dlatego właśnie to jeden z powodów dla których to robię, chcę się jej pozbyć wiecznie kroczącej za mną nieśmiałości. Chcę pisać dla ludzi, a nie dla szuflady jak to robię od siedmiu lat.

Coś o mnie na koniec? Chyba nie do końca jestem normalna. Kiedy większość osób z którymi mam do czynienia na co dzień opowiada o swoich sympatiach, imprezach i rzeczach tak absurdalnie dla nich i dla mnie nie dojrzałych, ja siedzę z telefonem, mangą lub książką i wzdycham na myśl o ulubionych męskich bohaterach z anime bądź literatury, którzy nawet nie istnieją.

Zamierzam tu pisać różne rzeczy, fanfiction, opowiadania, one shoty, recenzje. Będę przelewać swoje przemyślenia, dzielić się moją duszą i sercem. Nie chcę zanudzać, naprawdę. A jeśli mi się to zdarzy wybaczcie. Jestem tylko człowiekiem. I człowiekiem pozostanę.

Witam, mam nadzieję, że na długo.
xxxx
SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://oczamizaczytanej.blogspot.com/