xxxx

Za co kochamy i nienawidzimy fandomów?

środa, 27 lipca 2016


W życiu większości z nas nadchodzi taki moment.

Ekscytujesz się filmem, serialem bądź książką ale nie masz się z kim podzielić swoimi wrażeniami? Masz dosyć ciągłych odpowiedzi swoich przyjaciół typu ''Jaka Lana Parilla? Jaki Jason i zszywacz? Jakie Captain Swan? Co ty w ogóle bierzesz?!'' kiedy próbujesz ich wprowadzić w świat swoich zainteresowań? W takim razie przyszedł czas abyś z szeroko otwartymi rękoma przyjął świat fandomów!

Czym właściwie jest fandom? Fandom to miejsce na portalu społecznościowym takim jakim jak na przykład facebook czy google plus które ma wygląd społeczności/grupy i składa się z tysięcy ludzi którzy w większości maniakalnie kochają dany serial, film czy książkę bądź anime. Począwszy może nam się wydawać, że taki fandom to jedna wielka kochająca się rodzina która od razu cię zaakceptuję, pokocha i staniesz się częścią niej. Jednak jak każda rodzina fandomy również mają swoje mroczne tajemnice...

Tu przechodzimy do głównego tematu, za co właściwie kochamy i nienawidzimy fandomów. Krzątam się w tym zwariowanym świecie już ponad dwa lata, więc postanowiłam w końcu coś na ten temat napisać. Czy ten świat w którym pozornie wszyscy jesteśmy rodziną, bo przecież lubimy to samo, może okazać się taki zły?

Cóż, zacznijmy może od zalet fandomów. Przede wszystkim mamy tysiące osób z którymi możemy konwersować i nie spojrzą na nas jak na wariatów kiedy po raz setny będziemy się zachwycać Solangelo czy kolejnym pięknym momentem Swan Queen! Ja przykładało jestem osobą która kiedy coś przeżywa musi się tym z kimś podzielić, a no cóż... nie zawsze moi przyjaciele wiedzą o co może mi chodzić. Z resztą przecież w samych fandomach powstaje mnóstwo przyjaźni. Sami przyznacie, że kiedy z kimś rozmawiacie i dojdzie do tego, że lubicie coś razem, pierwsze lody choć odrobinę topnieją.

Fandom to świetne miejsce aby się również zareklamować. Piszesz fanfiction, ale masz mało czytelników i przez to nie wiesz czy ma to sens dłużej ciągnąć? Nie ma problemu! Dzięki fandomowi możesz zyskać całą hordę nowych czytelników. Możesz spotkać również ludzi którzy znają się na pisaniu i zawsze mogą ci delikatnie zwrócić uwagę na błędy, co jest istotne. Chociaż jak zauważyliście, nie jestem biegła w pisaniu fanfiction dlatego nigdy nie próbowałam tego (no i trochę bym się wstydziła ah ta moje nieśmiałość), chociaż nie raz widziałam na tablicy mnóstwo linków nie tylko do fanfictionów, ale i również do filmów bądź kont na deviantarcie związanych z daną fanowską tematyką.

Chyba nikomu nie muszę tego mówić, jak zabawnie potrafi być na fandomach. Zaczynając od fandomowego spamu kończąc na rozkminach. Po za tym całe tablice zazwyczaj wypełnione memami i najróżniejszymi grafikami które potrafią rozśmieszyć każdego i przywrócić mu dobry nastrój w gorsze dni.

Przede wszystkim nigdzie (no chyba, że na którymś z skrupulatnie prowadzonych blogów) nie znajdziesz takiego źródła wiedzy o nowościach. Myślę, że szczególnie jest to ważne dla fanów serialu lub filmu, nie każdy ma w końcu twittera, instagrama i co tam jeszcze może istnieć, a przecież warto jest się dowiedzieć czegoś o aktorach, zobaczyć nowe zdjęcia z planu lub mieć dostęp do innych informacji. Szukając tego sami spędzili byśmy dwukrotnie więcej czasu, a nie każdy zresztą wie jak i gdzie szukać, zwłaszcza początkujący fani.

Lecz jak już wspomniałam było by zbyt pięknie gdy by fandom był idealnym miejscem naładowanym zewsząd tęczą i puchatymi jednorożcami, gdzie możemy spędzić wieczność.. choć to prawda. Fandomy potrafią niewybaczalnie pożreć nam czas, zwłaszcza gdy szykuję się kolejna piękna mówiąc kolokwialnie rozkmina typu czy w pałacach Posejdona używa się szamponu lub czy łowczynie Artemidy mogą umawiać się z dziewczynami. Będąc w jednym fandomie może jeszcze aż tyle nie poświęcimy mu czasu, zwłaszcza gdy dopiero do niego wstąpiliśmy lecz przyznajmy, to trochę uzależnia i z jednego fandomu robi nam się dziesięć. Sprawdzając je wszystkie codziennie... chyba nie muszę zresztą tłumaczyć.

Kolejna rzecz którą po prostu jak widzę mam ochotę wyjść z fandomu jest tzw masywny żart. Dobrze, rozumiem na początku rzeczywiście może okazać się zabawny, ale kiedy już widzisz go po raz setny masz ochotę wyjść z fandomu i nigdy wracać (co w sumie wyszło by na zdrowie). I broń boże nie mów że cię w ogóle to nie bawi! Jak tak możesz śmiertelniku się z nami nie zgadzać? Won zjeść łykołaki!

Nawiązując do tej ''masowej zgodności''... ekranizacje. Mam tu na myśli rzecz jasna fandomy książkowe. Jeżeli fandom powie że film jest ble to ty też masz tak myślisz a jak nie... wspominaliśmy o łykołakach? Choć w sumie nie będę się dużo na ten temat rozpisywać, ponieważ kiedy indziej chciałam poruszyć ten temat.

Kolejna rzecz... rywalizacja. Nie, nie o dominację. Nie, nie o rację. Chodzi mi o rywalizację o chłopaków, aktorów, męskich idoli. Kochamy ich, marzymy że kiedyś spotkamy, posiadamy tysiące folderów z ich zdjęciami jak to przystało na większość fangirl... a potem przychodzimy do miejsca gdzie mnóstwo osób też to robi. Nagle przestajemy czuć się wyjątkowi, z jednej strony może to nawet miłe uczucie, że jesteśmy wśród swoich, choć z drugiej to prowadzi do mnóstwa konfliktów o naszych głównych bohaterów czy idoli.

Ostatnia wada, spoilery, choć uważam że zawsze kiedy wchodzimy do fandomu powinniśmy się z tym liczyć. Już nie raz siebie za to nienawidziłam, że nie mogłam wytrzymać i musiałam wejść do fandomu jeszcze zanim skończyłam czytać całą serię Olimpijskich Herosów. Podobnie miałam z Fairy Tail, kiedy to byłam na 63 odcinku a ktoś nagle wyjechał z ankietą ''Który moment według was był najsmutniejszy?'' Dziękuje bardzo, chyba nikt mi w życiu tak jeszcze niczego nie zaspoilerował. W sumie jedynym bezpiecznym wyjściem, jest po prostu przeczytać czy obejrzeć wszystkie sezony i części zanim zdecydujemy się zostać członkiem fandomu. To rodzi natomiast kolejny problem, bo czujemy się samotni z naszymi wrażeniami i emocjami! I co tu zrobić? Eh, a mówią, że to Antygona miała trudny wybór...

Podsumowując, fandomy jak wspomniałam mają mnóstwo wad i zalet. Z jednej strony warto być w takim miejscu, przynajmniej na początku wydaję się to ekscytujące, ale z biegiem czasu zaczyna to nudzić. Sama prowadziłam parę fandomów, a w jeszcze większej ilości aktywnie uczestniczyłam i po pewnym czasie zwyczajnie przestaje to ciekawić. Bo ile można zachwycać się czymś co dostajemy w codziennej dawce śmiertelnej dla przeciętnego mugola? Dlatego warto pamiętać, że aby nie zwariować najlepiej jest zachować wszystko w umiarze... nawet kiedy jest się fangirl.  

7 komentarzy:

  1. Czysta prawda, bez fantomy byłabym niczym

    OdpowiedzUsuń
  2. Na brodę Merlina... Jakże prawdziwy artykuł <3

    Zgadzam się i całkowicie popieram, ale zdecydowanie kupiłaś mnie fragmentem o fangirl, zwłaszcza iż teraz przechodzę przez trudny okres fascynacji Harrym Potterem (a będąc bardziej dokładna - Dracooo). Lepiej późno, niż wcale xD Ciężko jest być fangirl, ale coś mi mówi, że osoby z mojego najbliższego otoczenia mają jeszcze gorzej xD

    I to uczucie, gdy dopiero teraz zorientowałam się, że masz tak epickiego bloga... Kocham mój refleks xD
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tiaa kto powiedział że życie fangirl usłane jest różami? XD Aww i nawet nie wiesz jak cieszę się że wpadłaś <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest usłane różami... Tylko czasem trafiają się kolce xD
      I nie ma za co ;) Wpadłam i chyba zostanę na dłużej :3

      Usuń
  4. To znowu ja xD
    Zabijesz mnie, jak Ci powiem, że Cię nominowałam? xD
    http://avalon-land-of-artist.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-awards

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. To znowu ja xD
    Zabijesz mnie, jak Ci powiem, że Cię nominowałam? xD
    http://avalon-land-of-artist.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-awards.html?m=1

    OdpowiedzUsuń

xxxx
SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://oczamizaczytanej.blogspot.com/